Problem
Piątek, 17:00. Kierownik dzwoni po kolei do podwykonawców, żeby ustalić, ile naprawdę zrobili, bo w poniedziałek musi wystawić protokół. Kosztorys żyje w Excelu, zadania w telefonie, a zdjęcia z budowy giną w czacie.
Kosztorys staje się źródłem prawdy
Kosztorys przetargowy z Excela inwestora trafia do systemu i wyznacza zakres oraz wartość budowy. Nikt nie przepisuje go ręcznie.

Budowa dzieje się w telefonie
Ekipa widzi swoje zadania, wgrywa zdjęcia i zgłasza postęp w terenie. Podwykonawca wycenia przez zwykły link, bez konta, bo każde wymagane logowanie zabija wdrożenie na budowie.

Rozliczenie wynika z pracy
Protokół przerobowy liczy się z tego, co zgłoszono na budowie. Procent wykonania i wartość pojawiają się automatycznie, więc rozliczenie nie zaczyna się od serii telefonów.

Dane z realnego kontraktu
- 1 565
- zdjęć z telefonów w jednym zadaniu inwentaryzacyjnym
- 360
- pozycji kosztorysu wczytanych z Excela inwestora
- 198
- zadań na budowie
- 7
- osób z aplikacją w telefonie
Czego mnie to nauczyło
Na budowie najtrudniej przekonać nie biuro, tylko ekipę w terenie. Dlatego każda funkcja powstaje z problemu z konkretnej budowy, a nie z analizy rynku.